Hovek i jego życie wewnętrzne
Ludzie mówią: „To tylko pies.” Ty, jako właściciel hovawarta, wiesz, że to bzdura. To nie tylko pies. To dusza średniowiecznego rycerza, aktualnie uwięziona w ciele włochatego filozofa z silnym poczuciem misji i niewyjaśnioną niechęcią do rolki papieru toaletowego. Hovawart to nie pies, który tylko „ma emocje”. On pisze wewnętrzne monologi.
W trzech aktach i z muzyką klasyczną w tle. Nie próbuj go analizować. Nie pytaj: „Dlaczego to zrobiłeś?” Bo on popatrzy na ciebie, westchnie i pomyśli: „Bo tak”. I to musi Ci wystarczyć.
Hovek nie czuje – on przeżywa.
Każdy spacer to przygoda. Każda komenda to dylemat moralny. Każda zmiana mebla w domu to małe trzęsienie świata.
On nie boi się burzy – on zamyśla się nad nią.
Nie szczeka na odkurzacz – on wyraża sprzeciw wobec technologicznego zniewolenia.
Typowe stany emocjonalne hovka:
🔹 Zamrożona kontemplacja – czyli wgapianie się w jeden punkt przez 4 minuty. Czasem w ścianę. Czasem w kropkę na podłodze.
W twoim sercu rośnie niepokój.
W jego głowie trwa rozważanie: „Czy to plama? Czy to znak?”
🔹 Półobrażony majestat – kiedy wróciłeś z zakupów bez czegoś jadalnego dla niego.
Siada w kącie. Odwraca się. Udaje, że nie istniejesz.
Ale jednym okiem jednak patrzy.
🔹 Szaleństwo w czystej postaci – nagłe „zoomies” po mieszkaniu, rzut poduszką, obrót na dywanie i znów… leżenie.
Ty: „Co się właśnie stało?”
On: „Katarzis.”
🔹 Tęsknota tragiczna – zostawiłeś go na 5 minut.
Po powrocie wita cię, jakbyś przyleciał z wojny.
Jęki. Oczy. Rzucanie się na plecy.
Przypominanie, że bez ciebie świat był o 47% mniej sensowny.